IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stary Wrak

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 110
Join date : 14/03/2015

PisanieTemat: Stary Wrak   Pon Mar 16, 2015 6:35 pm





♦ Zwierzęta, które występują na tym terenie ♦
STARY WRAK
Ów część wybrzeża pokrywa czarny, drobny piach. Wydaje on ciche chrzęsty, gdy ktoś postawi na nim łapę czy inną kończynę. Dodatkowo ów odnóże zabarwia na czarno, zapraszając do kąpieli w oceanie, ażeby śladów się pozbyć. Jednak woda w tych okolicach bywa zdradziecka, serwując z początku dogodną temperaturę, by nagle ukazać nagły jej spadek. Chłód mrozi psa, czasem nawet paraliżując. Wskazane jest więc trzymanie się kurczowo brzegu. Jeżeli już o tej linii łączącej akwen z lądem mowa, ta  również skrywa tajemnice. Bowiem leży na niej stary wrak białego pojazdu. Mech postanowił się na szczątkach zadomowić, okrywając poszczególne części. Do machiny można swobodnie wejść, jednak wskazana jest uwaga, gdyż na podłożu walają się często dziwne przedmioty, zdatne do poranienia kruchych ciał. Dokładna eksploracja dziwadła zapewne przyniesie wiele korzystnych skutków w postaci niespotykanych wcześniej przedmiotów. A nuż znajdzie się dla nich użytek?

~by Traffy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rosa-canina.forumpolish.com
Fala

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 14/03/2015

PisanieTemat: Re: Stary Wrak   Pon Mar 23, 2015 6:31 pm

/WPROWADZENIE DLA: Huncwota, Anla, Traffy'ego, Leidy, White Fox!/
Mistrz Gry napisał:
Ciemny, jakby brudny, piach i przejmująca woń palonej gumy - środowisko wydawało się szorstkie. Włochate cielska leżały rozrzucone po dziwacznej plaży. Żaden z psów nie miał pojęcia, jak się tu znalazł i dlaczego. Prawdopodobnie nawet jednemu z nich we łbie nie zaświtało, jak bardzo ten nowy, dziki świat mógł być okrutny. Z resztą, nic dziwnego, bo, mimo podejrzanego zapachu i brzydkiego podłoża, niebo było błękitne a bryza kojąca. Powłoka cielesna każdego z czworonogów była nienaruszona, nie czuli też odwodnienia ani nadprzeciętnego bólu łba, choć wedle wszelkiego rozsądku coś podobnego powinno wystąpić, skoro, aby tu dotrzeć, musieli dryfować przynajmniej kilka dni.
Żadnego lądu na horyzoncie, u złączenia morza i nieba. Nie mogli wrócić. Ale mogli eksplorować! Nie dalej niż kilometr na północ zalegała przysypana lekko piaskiem kupa metalu, co błyskał wesoło w świetle słońca.
Białe szczenię, Huncwot, wylądowało przy boku Alana. Najwcześniej wybudził się Traffy, zaraz po nim White Fox. Drobną Leidę przygniótł podniszczony piętnastolitrowy baniak wypełniony do połowy morską wodą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
White Fox

avatar

Liczba postów : 16
Join date : 14/03/2015
Age : 20
Skąd : Łolsztyn

PisanieTemat: Re: Stary Wrak   Pon Mar 23, 2015 6:49 pm

Suka otworzyła niebieskie ślepia by szybko dokonać analizy sytuacji, właśnie leżała w piachu otoczona nieznajomymi, nie wiedziała kim jest i co tu robi ale instynkt nakazał jej powoli wstać nie wypowiadając żadnego słowa. Przebiła na wylot wzrokiem małą istotkę przygniecioną przez baniak. Zaczęła szybko myśleć, najróżniejsze rozwiązania atakowały jej myśli, niebezpieczna sytuacja zmusiła ją do znalezienia w grupie kogoś kto nada się na cokolwiek, w sumie powinna wybrać Alana lub Traffa, jednak zamiast tego oblizała się po czym spróbowała podnieść baniak z wodą, mała cziłałka wciśnie się do każdej szczeliny, White może znaleźć w niej pomoc podczas eksploracji. Wielkie dupsko takie jak Trafford posiadała ona sama więc po co jej wielki towarzysz ?

//Brak czasu i weny=dupny pościk<3

____________________

GALERIA
Don't worry about it, everything will be ok. It just... my game is over.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
omefsdd
MOTHBORN

MOTHBORN


Liczba postów : 66
Join date : 14/03/2015

PisanieTemat: Re: Stary Wrak   Pon Mar 23, 2015 7:24 pm

Intensywny blask oślepiał szarawą postać. Wpierw światło dawało górę, zamazując wszelką widoczność. Wtem jednak punkciki dostrzegły błękitny blask- o takiej samej barwie co oczyska delikwenta. Ten jedynie się cofnął. Postąpił krok w tył, lecz nie by uciec. Chciał zrobić rozpęd. Dziwna siła ciągnęła go w kierunku źródła mocy. Przystanął. Oddech płytki, wyraźny. Teraz jednak młode mięśnie napięły się, a sam border wyskoczył do przodu, przypominając sprężynę. Zatopił łapy w niebieskich płomieniach, jednak te nie wyrządziły mu większej szkody. Nie poczuł nawet ciepła, ni strachu. Przecież powszechnie wiadomo, iż skok w ogień to szaleństwo. Poparzenia, ba. Może nawet śmierć. Ale jakaś niewidzialna siła przyciągała go do tego przedsięwzięcia. Wtem jednak obraz rozprysł się jak bańka mydlana, a sam delikwent zobaczył pustą, przerażającą ciemność.
Próbował się ruszyć, a zamiar przyniósł upragniony skutek. Toteż zaraz głowa pomyślała doszczętniej, otwierając delikatne niczym łabędzie pióra powieki. Lazurki znów uderzyła dziwna siła, lecz tym razem nie śmiercionośne języki, a świetliste, przyjemne promienie. Samczykowi rozpracowanie obecnej sytuacji zajęło kilka chwil. Jednak zaraz potem oprzytomniał, podnosząc szczupłe ciało na długie ozdobione mleczną barwą, łapy. Słoneczko lekko grzało łaciaty grzbiet, sprawiając mu przy okazji ogromną przyjemność. Lubił spać na słońcu, acz takie bezczynne leżenie to nie jego broszka. Spojrzenie oplotło nieskazitelny nieboskłon, zachęcający wręcz. Zaraz też jednak przeniosło się na morską linię, która zdawała się nie mieć końca. Cóż to za akwen? Czarnawe uszko zastrzygło zabawnie, opadając lekko na głowę. Drugie zaś stało czujnie, jakby nasłuchując. Szum fal wprawiał basiora w lekką melancholię, z której to zaraz się otrząsnął. Spróbował poszperać odnóżem w piasku, który wydawał śmieszne dźwięki. Aż zachciało się chichotać. Ten zdziwił blue merle dziwną, ciemną tonacją. Pies jednak wyłapał nowe wonie, jakby węglowaty nosek dopiero co się uaktywnił. Odwrócił jestestwo o sto osiemdziesiąt stopni, by ujrzeć leżące nieopodal psy. Dokładnie czwórka. Puchatka kitka poczęła miarowo przedzierać powietrze rytmicznymi ruchami. Nienawidził samotności, a zresztą kto wie co go tu czeka. Właśnie. Teraz jednak przypomniał sobie, że oddał się urokom miejsca, zapominając zupełnie, że... Nic nie pamięta. Czuł się jakby coś wywierciło mu w czerepie dziurę, a potem od tak postanowiło nie załatać. Bardzo nieprzyjemne. Nie wiedział nawet jak go wołają, acz uznał, że to w tym momencie mało ważne. Nasuwało się bowiem dość istotne pytanie. Gdzie on jest i dlaczego tu jest? Może zdoła wyciągnąć jakieś informacje od tych pobratymców? Miał już rześko do nich iść, nie zważając za leżące pozycje, ba, nawet nie wiedząc czy te są żywe. Jak zwykle dobrej myśli. Wtem jednak istotka pachnąca samiczkową wonią wstała, oplatając go normalnym spojrzeniem. Bezimienny jedynie przekręcił łebek, chcąc się przywitać, acz zobaczył, że ta go pięknie zignorowała, po prostu wymijając. No nic, widocznie nawiążą kontakt potem. Biała zaczęła sunąć w stronę najmniejszego psa, toteż i collie nie zamierzał marnować czasu. Truchtem dostał się do śpiącego duetu, by dokładnie wchłonąć ich zapach. Zakodował go w łepetynie, przyglądając się dokładniej towarzyszom. Mały szczeniak, dość kruchy. Rosły, przynajmniej większy od niego facet o śnieżnej karnacji. No, z czarnymi znaczeniami. Nawet przystojny. Szybko jednak zganił się za tak dziwaczne myśli, trzeźwiejąc. Szturchnął kinolem dwójkę, pragnąc by ci oprzytomnieli.
- Halo... Żyjecie? - spytał mimowolnie, orientując się, że właśnie poznał swój głos. Spodobał mu się, ot taki zawadiacki i głęboki. A przy tym melodyjny. Uśmieszek na ryjku się poszerzył, a kły wieńczyły się dumnie na jego obliczu. Miał nadzieję, że nic im nie jest. Ale oczywiście pan spostrzegawczy dopiero teraz zorientował się, że z większym coś nie tak. Coś czarnego wyrastało z jego boków. Co to do cholery jest? Jednak nadal uparcie ich tykał, zatrzymując dłuższe spojrzenie na dwóch nowoodkrytcyh obiektach. Małe iskierki poczęły płonąć w tym niebiańskim błękicie.

____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alan

avatar

Liczba postów : 55
Join date : 14/03/2015

PisanieTemat: Re: Stary Wrak   Pon Mar 23, 2015 9:25 pm

Możliwe że słońce oświetla dziś tylko jasne strony życia. Żółtawy blask plami ciemne niczym smoła podłoże i błękit nieba rozświetlonego zimną nadzieją oraz fałszywymi obietnicami miłych wspomnień. Wspomnień, o świecie, którego już nie ma.
Może jest zupełnie inaczej. Może jest ciemno i mokro, a ostry świszczący wiatr boleśnie smuga skórę. Może pada śnieg, może deszcz albo grad. Może panuje przenikliwe zimno. Może huragan potknął się i zderzył z tornadem, a ziemia drży i rozstępuje się, żeby zrobić miejsce na nasze błędy.
Alan poruszył delikatnie czerpem, unosząc ku górze powieki i odsłaniając czarne źrenice, otoczone niebiesko-zieloną, nierówną tęczówką. Przed sobą miał 2 oczu, 2 uszu i smolisty, zimny nos. Ciepłe, nieprzyjemne powietrze dmuchnęło mu prosto w pysk, wypowiadając coś, co z początku wydało się nie być zupełnie zrozumiałe. Wzdrygnął się i zwęził oczy do cienkich szparek. Oczywiście że żył. Przeżył. Och, on wręcz uwielbiał kiedy to się działo!
1 2 3 sekundy by biało-czarny owczarek podniósł się z ziemi, zachwiał lekko i ostatecznie, stabilnie stanął na 4 łapach. Dokładnie naprzeciwko niego stał border o tak wielu odcieniach błękitu, mieszających się z czernią i bielą. A najdoskonalszy ze wszystkich błękitów krył się w jego oczach. Głębokich jak dno oceanu, a zarazem dziwnie wesołych i ciekawskich.
Alan nieznacznie zmarszczył czoło, nadal nie do końca rozumiejąc co właśnie się dzieje. Gdy tylko zlustrował bordera, pochylił łeb przyglądając się białemu szczeniakowi, ułożonemu, niby do snu pod jego łapami. Nie odsunął się jednak - może dlatego że brak jakichkolwiek wspomnień, zupełnie c z e g o k o l w i e k był dużo istotniejszy niż to kto go w tej chwili dotyka. Umysł okazał się zdrajcą. W piersi psa pojawił się nerwowy chichot, grożący że go rozsadzi, a napięcie rośnie, rośnie, rośnie.
Coś jest nie tak.
Coś jest n i e t a k.
Oczywiście że coś jest nie tak.
Krok do przodu, szybkie mrugnięcie. Upłynęło 45 46 46 sekund i mijają kolejne. Wszystko uciekło, rozprysło, wybuchło, zniknęło. Zniknęło już na zawsze, bo jedyne co jest w stanie pamiętać to swoje imię.
Nienawidził tego robić, ale chyba nie miał wyboru. Uchylił lekko pysk przesuwając spojrzeniem błyszczących ślepi po towarzystwie. 1 2 3 4. Razem z nim 5.
- Gdzie jesteśmy? - jego głos był niski, lekko zachrypły, ale bardzo wyraźny.

____________________
Of course machines can't think as people do. A machine is different from a person. Hence, they think differently. The interesting question is, just because something, uh.. thinks differently from you, does that mean it's not thinking? Well, we allow for humans to have such divergences from one another. You like strawberries, I hate ice-skating, you cry at sad films, I am allergic to pollen. What is the point of...of... different tastes, d i  f f e r e n t... preferences, if not, to say that our brains work differently, that we think differently? And if we can say that about one another, then why can't we say the same thing for brains... built of copper and wire, steel?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leida

avatar

Liczba postów : 22
Join date : 14/03/2015
Age : 19

PisanieTemat: Re: Stary Wrak   Wto Mar 24, 2015 4:53 pm

Ciemność, widzę ciemność, a nie czekajcie Lejkowi tylko wydawało się, że jest w ciemnym pomieszczeniu, zapomniało się mendzie otworzyć oczy. Bah! Zrobiła to i do jej oczu wyraźniej dotarł blask słońca. Mrugnęła kilka razy, by przyzwyczaić się do tej sytuacji i rozejrzała się. Co tu widać? Woda, dużo wody, czyli zapewne morze. Widać też coś ciemnego, na czym nasz Lejek leżał. Było ziarniste, czyli musiał to być piasek! Wow jaki Lejek mądry.
Wszystko pięknie cacy, tylko najgorsze, że nie wiedziała co, gdzie, jak, czemu.
Co się stało? Gdzie ja jestem? Jak się tu znalazłam? Czemu leże akurat tu?
I jeszcze więcej pytań nasuwało się w mózgu Leidy. Nie pamiętała praktycznie nic z przeszłości, jakby jej wcale nie miała, albo jakby dopiero co zaczęła życie. Ale teraz nie mogła go zacząć, widziała, że wygląda na w miarę dojrzałego osobnika (w każdym bądź razie fizycznie, nie wiadomo jak z psychiką). I oglądając swoje ciałko zauważyła, że została przygnieciona baniakiem!
"Ech nie ma to jak zacząć jakby od nowa, z pechem na początku!" powiedziała do siebie, robiąc kamienną minę.
Zauważyła, ze nie jest sama. Wyliczyła, że jest ich razem pięciu. Bardziej w oczy rzuciła jej się suczka, która ruszyła w jej stronę i widocznie próbowała podnieść baniak. A czy jej się udało to się okażę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Huncwot

avatar

Liczba postów : 15
Join date : 22/03/2015

PisanieTemat: Re: Stary Wrak   Wto Mar 24, 2015 9:29 pm

Coś jej zaśmierdziało, tak, zdecydowanie zapach, który unosił się w powietrzu do najprzyjemniejszych nie należał. Niepewnie otworzyła ślepia i czekaj czekaj! Coś ją tyka, co to w ogóle jest. Jak to tak, będą ją w biały dzień tykać. A może jest noc...? Może wszystko się poprzestawiało i to w nocy jest jasno? A może zawsze tak było? Nie wie, nie pamięta, pustka, czarna dziura we wspomnieniach. Ale wróćmy do tykania. Niepewnie uniosła łeb i poczęła oglądać otoczenie, aż jej oczy nie napotkały, jak dla niej, zabawnie ubarwionego psa, który się w nią wpatrywał. Ale chwila. Coś powiedział, dawaj Huncwot, dasz radę, przetwarzaj.
Udało się, pyta się czy żyjesz, Hunc. Jak najlepiej okazać, że się żyje? Według szczeniaka to najlepiej przecież zamachać uroczo ogonkiem i przewrócić się na grzbiet. Zero powagi sytuacji, ale czego wymagać od takiego małego kluska? Spróbowała pacnąć psa łapką, bo przeciez moze się przymilić, co jeśli będą chcieli ją zjeść, jakoś musi się odratować. Logika leży i kwiczy gdzieś zakopana w tym ciemnym piachu, ale cóż.

____________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fala

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 14/03/2015

PisanieTemat: Re: Stary Wrak   Sro Mar 25, 2015 5:06 pm

Mistrz Gry napisał:
Wysoka suka bez większego wysiłku uwolniła Leidę spod ciężaru baniaka. Patrząc na to, z jaką ostrożnością się do tego zabrała i ile wody zdołała wylać, nim plastikowe naczynie zawisło na jej żuchwie, akcja nie miała szans się nie powieść.
Nim psy zdążyły oswoić się z obecną sytuacją, morskie powietrze przeszył dziwaczny, obrzydliwie głośny skowyt. Nic, z czym dotąd mieli do czynienia, nie mogło wydać z siebie takiego odgłosu. Dopiero po kilkunastu sekundach wsłuchiwania się w ogłuszający ryk dało się pojąć, iż napływa on od strony wody. Stworzenie zniknęło jednak pod powierzchnią, nim ktokolwiek zdążył je zoczyć. Jeno Bystrooki Alan zdołał dojrzeć skrzącą płetwę o barwie dorodnej, sierpniowej maliny, sunącą gdzieś pomiędzy jednym bałwanem a drugim.
Na tę chwilę nie stało się nic więcej. Na wschodzie, w głębi plaży, wszyscy widzieli pokrzacze przeradzające się z wolna w las liściasty a na północ od się mieli poskręcaną kupę metalu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leida

avatar

Liczba postów : 22
Join date : 14/03/2015
Age : 19

PisanieTemat: Re: Stary Wrak   Sro Mar 25, 2015 7:24 pm

Udało się? Udało się? UDAŁO SIĘ! Lejek został uwolniony z pod tego ciężaru. Pewnie jak jeszcze by tak poleżała to ewaluowałaby w naleśnik. Ale na szczęście tak się nie stało. W każdym bądź razie nie dzisiaj. Wyszła spod baniaka, gdzieś na bok, otrzepując się z piachu, po czym spojrzała na suczkę.
- Dzięki Ci bardzo, jestem twoim dłużnikiem. - powiedziała, chociaż w jej przypadku spłacenie długu w przyszłości będzie trudne do zrealizowania. Z tym jej wzrostem i możliwościami. 
Nagle usłyszała głośny skowyt. Jej ciałko drgnęło nagle. Przeszył ją strach, w końcu to nie był raczej przyjacielski głos. W każdym razie nie dla Leidy. Dźwięk miał na 99% źródło z morza. Spojrzała w te stronę, jednak nic w zbiorniku wodnym nie dostrzegła. Co to było?
Spojrzała pytająco na najbliżej jej stojącą suczkę.
- Widziałaś źródło odgłosu? - spytała ostrożnie. 
Oczekując na odpowiedź rozejrzała się. Na wschodzie widziała jakiś wstęp do lasu, a na północy coś się świeciło. Metal?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
omefsdd
MOTHBORN

MOTHBORN


Liczba postów : 66
Join date : 14/03/2015

PisanieTemat: Re: Stary Wrak   Sro Mar 25, 2015 8:04 pm

On też oczywiście, że żył. Czy ktokolwiek miał kiedykolwiek jakieś wątpliwości? W każdym razie border w mig spostrzegł delikatny ruch czerepem szturchanego mlecznego. Młode lica wyszczerzyły się buńczuśnie, ukazując błysk swych zębów i jakże radosne powitanie. Mimo wszystko chwilę jeszcze tak stał, dając się napawać swoim widokiem. Wówczas powieki trzymał mocno na wodzy, nie pozwalając im na chociażby małe zerknięcie. Nawet, gdy owczarkowaty się powolutku podnosił te nawet nie drgnęły. Nie były potrzebne. Ruch ziemi idealnie sygnalizował nową pozycję większego, nie mówiąc o wzmocnionej woni czy towarzyszącym przy tym odgłosom. Nie postąpił kroku w tył, nie zważając na to, że mógł naruszyć prywatną przestrzeń nowopoznanego. Nie przejmował się nawet domniemanym popchnięciem czy choćby cofnięciem psa. Po prostu stał taki promienny, nie mogąc opanować kity. W końcu miał towarzystwo. Teraz taka pustka w głowie stała się mało istotna. I tak zawsze żył chwilą, więc po cholerę przejmować się przeszłością czy też przyszłością? Liczy się teraźniejszość, a szarak wręcz ubóstwiał czyjeś towarzystwo. Niezależnie od postury, stanu intelektualnego czy innych takich wyznaczników. No chyba, że ktoś okaże się PRAWDZIWYM nemezis, który chociażby spróbował zniszczyć tych co dla niego ważni. Oczywiście nie mówiąc o zwykłych przekomarzankach. A o poważnej walce, o. Zdziwił się taką ilością przemyśleń w jednej chwili, by zabawnie pokręcić łebkiem. Wtem znów wrócił do punkty wyjścia, tym razem dając ujście lazurkom. Niebiańskich swoją drogą. Te jednak napotkały coś równie pięknego, ba. Galaktycznego. Ponad cały nieboskłon. Sygnalizowały coś nieuchwytnego, niewidocznego na codzień. Niby kojący podmuch ciekawości i zagwostki, jakoby takie jeszcze ujrzeć. Mijały sekundy a blue merle jedynie spoglądał w te dwa zielone cuda, powoli otwierając paszczę. Może nieuprzejme, ale jakież Traffowe. Oglądał gwiazdy migoczące tak przejrzyście przed własnym kinolem. Nawet nie zauważył, gdy swój nochal powoli zbliżał się do tego nieznajomego. Może nie jakoś prędko, ale wręcz machinalnie. Ba, na tyle wolno by większy mógł uciec przed dziwakiem. Wtem jednak urok jakby prysł, a futerko zaszeleściło pod dźwiękiem promiennego śmiechu. Jedno uszko powędrowało w górę, zostawiając drugie na swoim leżącym miejscu. Wtem tyłek przysiadł na piachu, zamiatając go ogonem. Teraz ślepia nie skupiły się na kosmosie, a nawet starały się go unikać. Byleby tylko znów w nim nie utonąć do cna. Wyższy, jasny, szczupły, przys... Przypadkowy.
- Witam w umm... Dzikiej Róży! - border zachichotał, wymyślając nazwę momentalnie. - Nieznany ląd. Nieznane psy. Żyć nie umierać. Jak cię zwą, galaktyczny? Ja noszę miano... Traffy.
Bezimienny zyskał imię, oh, ależ on ma problemy. Jak zwykle tryskał beztroską, nie przejmując się jakieś to niebezpieczeństwa przyjdzie mu zwalczać. Znów kurczowo przysunął się do śnieżnego, kołysząc się na prostych łapach. Oho. Energia zdawała się dawać swe ujście. Gdyby nie ruszające się nagle szczenie to pewno poudawałby jakiś pojazd. Chociaż pojazdów nie zna i nie znał. Jednak teraz skupienie 'mózgu' podążyło w stronę młodej. Kompletnie o niej zapomniał! A więc jednak żyła. Wyszczerzył się do niej cieplutko, doglądając harców. Sam znów się prawie położył, pragnąc zaznać słodyczy leżaniny. Jednak znów ktoś mu bezczelnie zwtórował. Damski głos. Czyli jednak samicy i małemu skrzatowi się udało? Zaraz pomachał rezolutnie w ich stronę i to bynajmniej nie ogonem, a łapą.
- AHOOJ - zawył, przenosząc wzrok z dzieciaka na dziewczyny i odwrotnie. - A wasze trio jak zwą?
Rozprostował się, ziewając lekko. Potrzebował większej dawki ruchu. Ale oh, jasne. Przeszkadzajcie wszyscy, śmiało. Bo oto ciszę przeszył dziwaczny skowyt. Lekko przerażający. Aż się łaciakowi oczka zaświeciły. Pędem odwrócił jestestwo pragnąc dostrzec obiekt serenady. Jednak oczka dojrzały jedynie błękit akwenu. Mina lekko przygasła, by wybuchnąć na nowo. Czworołap podskoczył, oblizując wargi. W takim razie chyba trzeba będzie to sprawdzić. Mimo wszystko postanowił poczekać na dalszy rozwój wydarzeń, bo przecież musi liczyć się ze zdaniem innych. Tworzyli teraz zespół, no nie? Rozejrzał się niedbale, dostrzegając jakieś gąszcze i świecące coś. Żwawo wstał z miejsca, by z radością w oczach podbiec do domniemanego metalu.
- Chodźcie drużyno! Ruszamy zwiedzać Dziką Różę - i pognał w stronę dziwnego znaleziska. Cóż, jeżeli nie chcą się rozdzielić to będą musieli ruszyć na narwańcem.
Ciężki ich los.

____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
White Fox

avatar

Liczba postów : 16
Join date : 14/03/2015
Age : 20
Skąd : Łolsztyn

PisanieTemat: Re: Stary Wrak   Sro Mar 25, 2015 8:23 pm

Uniosła baniak po czym położyła go na ziemi starając się nie stracić resztek wody które mogą się przydać, chociaż i tak większość pewnie wsiąknęła w piasek nie pozwalając jej na zachowanie większej ilości płynu który pomógłby jej i nowej towarzyszce przetrwać, no cóż nie jej wina uratowała małą cziłałkę i jest the best bohaterem, obrońcą i tak dalej. Właściwie robiła to dla korzyści, taki mały szczur mógł pomóc jej w odkrywaniu krainy, w końcu ktoś z jej wzrostem nie przeciśnie się przez małe dziury tak szybko i zgrabnie jak mały piesek. Długi wężowy ozor został wyrzucony na wierzch by zwilżyć wargi suki w iście wężowy sposób, wiele osób mogło to przerażać, jednak dla Foksiaka było to  najzwyczajniejszym w świecie sposobem na okazanie zadowolenia lub częściowego zainteresowania obiektem jakim była mała suczka którą właśnie uwolniła.
-Każdy wąż, potrzebuje mniejszego wężyka by  zdobyć pożywienie.-mruknęła akcentując mocno na każdą literkę "s" co brzmiało jak syk węża. Cóż biedny Lejek otoczony szaleńcami xD I wtedy jej źrenice momentalnie stały się jeszcze bardziej cienkie ukazując przerażające spojrzenie wężowej które w tej chwili spoczęło na irytującym osobniku. Nieprzyjemny syk wydobył się z jej gardzieli a gibki ozor wężowej wypełznął na wierzch po raz kolejny, giętkość przyczyniła się do przerażających widoków, na pewno nikt nie chciałby jej wkurzyć ( klik )
-Nikt jeszcze nie widział polującego węża. A myszki powinny być cicho jeśli nie chcą zostać głównym daniem.-oblizała się niemal przebijając psa na wylot, taskowała go wzrokiem nie czując najmniejszego zawstydzenia czy też poczucia, że zachowuje się źle. Wszystkie jej słowa i zachowanie sprawiały, że wydawała się być wężem zamkniętym w skórze psa. A biedne psy natrafiły na jej towarzystwo, tylko Leida jak na razie jest na polu zwanym "neutralnością", reszta to myszki które stanęły na drodze potężnego gada.
-Jesteś irytującą myszką.-rzuciła w kierunku psa odwracając się do Lejka.
-White Fox-syknęła nie obdarowując żałosnej myszki nawet jednym spojrzeniem, skupiła się na przerażającym dźwięku który jednak zmotywował ją do spięcia mięśni i nie słuchania idioty który biegał wszędzie i wymyślał głupie rzeczy. Oblizała się po czym postanowiła odpowiedzieć na pytanie suczki.
-Nie, ale lepiej będzie dla nas jeśli oddalimy się bardziej od wody i ogarniemy myszki zanim zwabią większego drapieżnika.-mruknęła po czym skierowała się jak najdalej się da od fal, jeśli Leida za nią ruszyła tym lepiej dla niej. Piach brudził średniej długości futro wydając jednocześnie nieprzyjemny odgłos, w tym samym momencie suczka stanęła naprzeciwko wesołego psa, dosyć blisko, nawet za blisko. Długi język oblizał pysk Traffa dosyć nieprzyjemne uczucie, prawda ?
-Jeśli nie chcesz nas wszystkich pozabijać myszko to rusz swój zad i ustań jak najdalej od wody i tego ustrojstwa, nie krzycz zbyt głośno, nie jesteśmy tu sami. Korzystaj z pomocy drapieżnika lub giń.-syknęła po czym oplotła wzrokiem Leidę i resztę. Byli dosyć niedaleko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Huncwot

avatar

Liczba postów : 15
Join date : 22/03/2015

PisanieTemat: Re: Stary Wrak   Sro Mar 25, 2015 10:37 pm

Patrz Hunciu, nie zjedli cię, jak na razie. Cóż, może nie będzie tak źle, jakby mogłoby się wydawać? Bądź co bądź, młoda jest, całe życie przed nią, przykro byłoby, gdyby jakiś pies czy inne stworzenie spróbowałoby ją zjeść, lub, co gorsza, by mu się to udało. Ale hej, nic się jej nie stało, może się cieszyć. Podniosła się powoli z ciemnego piachu i otrzepała sierść, by po chwili spojrzeć na drugiego psa. Ten dla młodej wydawał się jakiś...straszniejszy? W sumie nie powinno oceniać się ksiazki po okładce, to wiedzieć powinny nawet takie małe kluchy jak Huncwot, ale szczeniak to szczeniak, takiemu coś wytłumaczyć to nie idzie. Dlatego też jakoś instynktownie przesunęła się bliżej marmurka, bo ten wcześniej uraczył ją miłym spojrzeniem. A jak uraczysz Hunc miłym spojrzeniem, to generalnie jesteś już jej przyjacielem, lub coś w ten deseń.
Nagły i nieprzyjemny dla uszu odgłos sprawił, że lekko podskoczyła. Nie, zdecydowanie nie podobał jej się ten skowyt, zdecydowanie. Dla własnego bezpieczeństwa, najpewniej po prostu instynktownie, odbiegła kawałek w tył, chowając się tym samym za samcami. Chyba jej wolno, co nie? Mała jest, życia nie zna, jakieś dziwne dźwięki z wody dochodzą, a tacy dwaj panowie więksi, to może obronią? W razie co będzie zawsze miała więcej czasu na ucieczkę. No chyba, że od strony lądu coś wyskoczy. Wtedy to już gorzej.

____________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alan

avatar

Liczba postów : 55
Join date : 14/03/2015

PisanieTemat: Re: Stary Wrak   Sro Mar 25, 2015 10:43 pm

Zapach morza. Czuł go, był mu dobrze znany jednak nie wiedział skąd i gdzie mógł się z nim wcześniej spotkać. Oddychał, mówił, wypowiadał słowa, które znał, jednak nie miał pojęcia kiedy ich używał. Teraz jedynym pewnym istnieniem było to, które zostało mu dane. Alan był echem tego, co było kiedyś.
Jego bystre oczy szybko poruszały się na ułamek sekundy zatrzymując się na małej suczce i pomagającej jej śnieżnobiałej samicy. Jego lewe ucho drgnęło wyczuwając ruch bordera - jego delikatny oddech muskał pysk Alana, a błękitne oczy Traffiego wydawały się niemal przesuwać po licu owczarka by w końcu zatopić się w zielono-niebieskich tęczówkach. Merle stał tak blisko, że 4-latek potencjalnie mógłby go dotknąć. Owczarek opuścił wzrok na ziemię, jednak po chwili znów uniósł czerp, z trudem niemal, patrząc przed siebie, widząc, widząc wyłącznie bordera i tak jakby nic w tej chwili nie miało znaczenia, on się uśmiecha. Uśmiecha się jakby ktoś rozwiesił gwiazdy na jego pysku i patrzył w stronę Alana jakby był kimś niesamowitym, kimś dobrym, kimś wspaniałym. A on czuł odrazę do siebie. Bo wszystko co dotąd wydawało się tak ważne teraz sprawiało mniejsze znaczenie. Nie wiedział niczego i to najbardziej go irytowało. Reszta towarzystwa nie wydawała się jednak zbyt skołowana więc i on umiejętnie ukrył emocje, które buzowały w jego ciele niczym rozwścieczone motyle, które za machnięciem czarodziejskiej różdżki zmieniły się w szerszenie. Zmrużył lekko oczy, ze stoickim spokojem unosząc łeb lekko ku górze. - Alan. - odparł tak jakby i to nie było istotne. Odwrócił łeb w stronę morza, tak by stać bokiem do merle. Czuł jakby lodowata woda płynęła w jego żyłach. Czuł jakby wszystkie wnętrzności zamarzały, podczas gdy skórę trawi pożar. Zdezorientowany mruga 5 6 7 milion razy, by ostatecznie skupić swoją uwagę na suczkę z językiem węża. Zmrużył ślepia i choć zdecydowanie nie podobała mu się ta sytuacja nie miał zamiaru nikogo bronić. Nigdy nie liczyło się dla niego bezpieczeństwo większości. Przyzwyczaił się do samotności może to właśnie dlatego jest jaki jest. Nie ma ochoty nikomu służyć, nikogo lubić, nikomu pomagać. Ta­ka sa­mot­ność jest straszna, bo osobnik uciekając od wszystkiego co go otacza, ucieka od sa­mego życia. Za­myka się w sobie.
Dokładnie podążał wzrokiem za postacią białej suki, której wyraźnie wydawało się że nie tylko ten teren należy do niej, ale i znajdujący się na nim osobnicy. Myliła się. Alan nienawidził jak ktoś mu rozkazywał - był uparty i choć z rzadka agresywny, często dość specyficzny w takich sytuacjach. - Istnieją rzeczy, których można się nauczyć nawet od zmarłych. - warknął sekundę po ostatnim wypowiedzianym słowie White. On traktował nie tylko suczki, ale wszystkich dość przedmiotowo. Płeć piękna miała jednak w tej kwestii zdecydowane pierwszeństwo. A mimo to pachnącej krwią samicy było coś intrygującego. Owczarek delikatnie przejechał końcówką ogona po swoim lewym udzie i unosząc łeb ku górze pociągnął nosem wciągając unoszący się nad tym miejscem zapach. Właśnie miał zrobić krok do przodu kiedy ciszę przerwał okropny skowyt. Obrócił łeb w kierunku z którego dochodził krzyk tak prędko jakby od początku zwrócony był w ów stronę. Był na tyle szybki i spostrzegawczy by dostrzec znikają w wodzie różowo-czerwoną płetwę. Ta jednak zaraz pojawiła się z boku przemykając pod falą, niemal całkowicie zlewając się z bielą morskich bałwanów.
Pies, nie czekając na reakcję kogokolwiek z towarzystwa podbiegł tak blisko brzegu jak teren mu na to pozwalał i zsuwając łuki brwiowe ku sobie wytężył wzrok. Nie obchodziło go szczególnie towarzystwo, które nawet jeżeli jeszcze nieznane nie sprawiało wrażenia nikogo na tyle interesującego by spędzić z nimi więcej czasu. Owczarek odetchnął, próbując skupić swoją uwagę na czymś więcej niż tylko sama płetwa.

____________________
Of course machines can't think as people do. A machine is different from a person. Hence, they think differently. The interesting question is, just because something, uh.. thinks differently from you, does that mean it's not thinking? Well, we allow for humans to have such divergences from one another. You like strawberries, I hate ice-skating, you cry at sad films, I am allergic to pollen. What is the point of...of... different tastes, d i  f f e r e n t... preferences, if not, to say that our brains work differently, that we think differently? And if we can say that about one another, then why can't we say the same thing for brains... built of copper and wire, steel?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fala

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 14/03/2015

PisanieTemat: Re: Stary Wrak   Sob Mar 28, 2015 10:03 pm

Mistrz Gry napisał:
Gdy Alan spojrzał w morze, prędko dostrzegł kolejne płetwy. Miał dobre oczy, umiał opierać się złudzeniom - nim przybył do tej krainy, musiał posiąść dość zaawansowaną percepcję. Mimo wszelkich dziwactw tego dnia, ta umiejętność nie wyparowała całkowicie z jego łba. W chwili zoczenia nieznanych zwierząt zyskał pierwszy poziom Spostrzegawczości; mógł teraz badać wszelkie aspekty obcego lądu, włącznie z florą i fauną, a także uczyć innych.
Morskie potwory wydawały się być zajęte sobą. Długie cielska cięły fale, błoniaste płetwy grzbietowe raz po raz stawały, sztorcem gnatów celując w niebo. Misterne tańce przypominały gody a uderzania malinowymi ogonami o powierzchnię wody - demonstrację siły. Choć obecność obcych stworzeń przytłaczała i gęste ich zęby podobne do delfinich rysowały się w całokształcie arsenału, nie były one groźne dla psów wędrujących przez plażę. Nie teraz.

Wtedy chmara łaciatych mew zakryła słońce nad głowami White Fox i Leidy. Ptaki skrzeczały donośnie, kierując się ku niezbadanemu wrakowi. Gdy dotarły doń, obsiadły go, by lustrować żarliwie okoliczne połacie brudnego piachu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leida

avatar

Liczba postów : 22
Join date : 14/03/2015
Age : 19

PisanieTemat: Re: Stary Wrak   Wto Mar 31, 2015 4:08 pm

Odgłosy dziwnych stworzeń wciąż odbijały jej się w głowie. Cóż skoro nie widziała ich ani nie wiedziała co to, sprawiało, że czuła lekki stresik. I jeszcze ta obecność wśród obcych psów. A najgorsze, że kompletnie nic nie pamięta. Tylko swoje imię, nic więcej.
Wtem nagle jakiś pies, oczywiście większy od Lejka, typowe, zagadał.
- Leida - rzuciła pospiesznie, lekko nieśmiało.
 Potem odezwała się towarzyszka, która uratowała ją przed zgnieceniem. Tylko jakoś tak dziwnie. Ledwo co z swojej wysokości dostrzegła jej przerażające oczy. Wyglądała jak dziwadło. Może powinna się z nią nie zadawać? W sumie, gdyby mogła już dawno by Lejka zabiła, gdyby jej nie lubiła od pierwszego wejrzenia. Poza tym przecież w końcu pomogła jej! Postanowiła jej się trzymać, dopóki ona sama wyraźnie nie powie, że nie Leida ma sobie spadać. A Lejek samotny ma małą szanse na przetrwanie.
- To jest myśl! Podzielam twoje zdanie!  - powiedziała i ruszyła za towarzyszką.
Miała tylko nadzieje, że tak nagle nie zdecyduje się jej zjeść. Ach ta Lejkowa wyobraźnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
omefsdd
MOTHBORN

MOTHBORN


Liczba postów : 66
Join date : 14/03/2015

PisanieTemat: Re: Stary Wrak   Pią Kwi 03, 2015 2:24 pm

Irytujący osobnik? Z pewnością po zarzuceniu takiej frazy głośno blue merle jedynie obróciłby się, szukając wzrokiem takiej poczwary. Jednak przeto niczego by z pewnością nie dojrzał, toteż marne jego trudy i starania. A zresztą teraz dziwniejszym okazem stała się ta oto biaława panienka o nienaturalnie długim ozorze. Jak ona skrywała to w ogóle w paszczy? Szarak przekręcił łeb natrafiając tym razem na gadzie oczyska. Cóż to się zadziało? A zaraz zawtórował temu wszystkiemu iście zaskakujący syk. Czy to wąż? Ale nie... Wygląda jak pies we własnej osobie. Błękitne oczka zwężyły się pytająco. Teraz też samiec zdał sobie sprawę, że ta widocznie zwraca się do niego. Lekko naprężył mięśnie, rozświetlając młodzieńcze oblicze szyderczym uśmieszkiem. Nie zamierzał okazać jakiejkolwiek słabości, a stworzenie go bardziej intrygowało, niżli przerażało czy coś w podobnym guście. Sam oblizał wargi, próbując jakoś przyjąć zwyczaje monstrum. Może kruche ciało zostało opętane. Tyle możliwości. Co prawda nie zrozumiał aluzji, uznając to za niewinne ględzenie o jakiejś zwierzynie łownej czy domniemanym głodzie samicy. Znów przewrócił czerepem, zastanawiając się o której myszy papla. Nie dostrzegł tu żadnej. Znów rzucił spojrzenie samicy, jednak ta znacząco się przybliżyła. Ba, straszliwie znacząco, bo oto ich pyski niemal się stykały. O co jej chodzi? Traffy zmarszczył czoło, pozwalając grymasowi niezadowolenia wpłynąć na jego lice. Wtem ten jednak przybrał na sile, gdy dotknął go mokry narząd, tak chropowaty i nieprzyjemny. Obrzydziło go to doszczętnie. Nie życzył sobie lizania, a na pewno nie po ryjku. Jednak nie postąpił w tył, a jedynie podniósł łebek jeszcze wyżej, by spojrzeć potencjalnemu zagrożeniu w przenikliwe ślepia.
- O czym ty mówisz, babciu? - wyraźny akcent padł na ów nazwę, powiększając jeszcze wyszczerz. - Jedynym zagrożeniem tutaj jesteś ty. Może jesteś jakimś opętanym popaprańcem, ha? I zjesz nas podczas snu czy jak będziemy sami jeść! I co wtedy?! A zresztą nie stoję blisko wody, a ta kupa złomu jest o niebo bardziej interesująca niż twoje jestestwo, babciu.
Chciała sprzeczki to ma sprzeczkę. Łaciak wolno przesunął kitą w powietrzu, ściągając brwi. Nie zamierzał dać się nastraszyć, bo on takiego uczucia nawet nie odczuwał. Po co więc ma się niepotrzebnie stresować. A jak będzie chciała walki to będzie miała walkę. Wtem poczuł obok łapy mały tobołek. Odkręcił się ostrożnie, dostrzegając maleństwo, które to wcześniej się przed nim prężyło na ziemi. Obdarzył szczeniaka doń miłym spojrzeniem i znów zwrócił uwagę ku większej. Niech poczuje się bezpieczniej, bo z wujkiem nic jej się złego nie stanie, ot. Zaraz też zwrócił oczyska na wcześniej ujrzanego samca, ot białaka.
- ALAN - krzyknął najgłośniej jak potrafił, opluwając z lekka wężową. - NIE STÓJ TAK BLISKO WODY, BO TA PSYCHICZNA BABCIA CIĘ OBLIŻE.
Przytaknął głową, chcąc wyglądać nadzwyczaj inteligentnie. Wtem jednak pokazał swój język White Fox i wrócił oblicze w przeciwnym kierunku. Złapał młodą delikatnie za kark, ot instynktownie, by zaraz to udać się powoli w kierunku wraku. Teraz dodatkowo obsiadły go jakieś ptaszyska, toteż będzie miał co jeść. Uśmiechnął się triumfalnie i jeszcze raz oplótł spojrzeniem zgromadzonych.
- Flepij siem pospieśmy, nje wjadomo cio to ża ryiki. Alan, babcju, mała- zapoluijmy na mewy lub pszesiukajmy stiatek - dzieciak w paszczy zdecydowanie utrudniał porozumiewanie się. Teraz już nie zwracał przesadnej uwagi na trio, po prostu zaczął energiczny trucht przed siebie. Chciał czym prędzej odkryć tajemnice dziwnych szczątek.

____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alan

avatar

Liczba postów : 55
Join date : 14/03/2015

PisanieTemat: Re: Stary Wrak   Pią Kwi 03, 2015 3:58 pm

Jeszcze przez chwilę patrzył na ów stworzenia, poruszył łapą po ciemnym gruncie kreśląc coś na nim. Dopiero gdy dotarł do jego uszu głos bordera, radary Alana uniosły się, choć pies nie odwrócił łba w stronę Traffa. Czuł się jakby od czasu pojawienia się w tym dziwnym miejscu próbował zaczerpnąć powietrza. Albo zapomniał jak się porusza mięśniami. Albo przeżywał ponownie każdą przyprawiającą o mdłości chwilę swojego życia. Jakby usiłował wyjąć spod skóry setki drzazg. To zupełnie tak jakbyś wpadł do króliczej nory, a blond dziewczynka w niebieskiej sukience wypytywała cię o drogę, ale ty nie umiałeś jej pomóc.
42 43 44 sekundy. Alan poruszył czerpem spokojnie odwracając łeb w stronę towarzystwa. Jakieś dziwne, silne uczucie, które było połączeniem gniewu, smutku i bezradności bombardowało go od środka. Na jedną chwilę traci ostrość, a potem podnosi się z ziemi i wraz z opadającą z jego futra ziemią ruszył do przodu doganiając towarzyszy. Szedł nieco z boku, bardziej zamyślony niż zwracający uwagę na resztę. Choć najwyraźniej nie tylko jego nic nie obchodziła mała suczka i jej wężowa towarzyszka bo i merle odbiegł kawałek do przodu zbliżając się do wraku.
'tam może być niebezpiecznie' - uchylił pysk by to powiedzieć, ale w ostatniej chwili ugryzł się w język. Dlaczego miałoby mu zależeć? Jedna osoba mniej, cóż przynajmniej nie będzie trzeba łapać tak dużo pożywienia. Więc nie odezwał się.
Powoli robiło się ciemno, a kolor gruntu wcale nie pomagał.
- Alan - głos odezwał się w jego głowie.
Zignorował go.
- Alan!
Zignorował go nagle ruszając biegiem do przodu.
- Poczekaj!
Zignorował go.
- Alan! - ten dziwny głos był coraz bardziej nerwowy, coraz wyższy, podszyty gniewem, strachem, poczuciem zdrady. Nie rozumiejąc dlaczego niebo nagle jest na ziemi, a wszystko się przewraca stanął obok bordera. Linia jego biodra otarła się o skórę owczarka, zmieniając jego łapy w ognistą masę, tak bolesną, że aż dziwił go brak dymu. Nabrał powietrza trochę zbyt szybko, zbyt łapczywie i nie czekając aż ktoś się do niego odezwie wszedł do wraku.

____________________
Of course machines can't think as people do. A machine is different from a person. Hence, they think differently. The interesting question is, just because something, uh.. thinks differently from you, does that mean it's not thinking? Well, we allow for humans to have such divergences from one another. You like strawberries, I hate ice-skating, you cry at sad films, I am allergic to pollen. What is the point of...of... different tastes, d i  f f e r e n t... preferences, if not, to say that our brains work differently, that we think differently? And if we can say that about one another, then why can't we say the same thing for brains... built of copper and wire, steel?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Huncwot

avatar

Liczba postów : 15
Join date : 22/03/2015

PisanieTemat: Re: Stary Wrak   Pią Kwi 03, 2015 6:03 pm

Stała spokojnie, w sumie cały czas przysłuchując się rozmowie i może nie do końca ją rozumiała, ale jednak coś tam wyłapywała. Z tego, jak psy na siebie patrzyły ogarnęła, że chyba się nie lubią. Znali się skądś? Może to tylko ona była taka wybrakowana, że nie pamiętała niczego ani nikogo? Co jesli...co jeśli ona sama była takim wyrzutkiem, który zapomniał, a reszta dobrze wiedziała, kim są?
Nie, to niemożliwe.
W momencie, kiedy została uniesiona do góry pisnęła cicho i starała się rozejrzeć kto ją capnął. Jak kawałek się oddalili, mogła zobaczyć, że suczka została, a jeden pies biegnie obok nich...zdecydowanie była niesiona przez tego co był dla niej miły, więc stwierdziła, że nie będzie się buntować. Jak na razie. Machnęła delikatnie łapką, trącając jakiś mijany głaz. W sumie zabawnie jej tak było. Lewitować. Wiadomo, że nie robiła tego, ale przecież może sobie tak myśleć, nie? Nikt jej raczej tak myśleć nie zabroni. Chyba...
W sumie poddała się. Gdzie ją łaciaty zaniesie, tam będzie zaniesiona, czy coś. Można powiedzieć, że na tamtą chwilę było jej wszystko jedno, podziwiała mijane widoki. Jakby jeszcze było co podziwiać...

____________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leida

avatar

Liczba postów : 22
Join date : 14/03/2015
Age : 19

PisanieTemat: Re: Stary Wrak   Pią Kwi 03, 2015 8:08 pm

Leida zauważyła, że towarzyszka coś zamuliła wiec postanowiła się od niej odłączyć. Raczej pewnie tak daleko specjalnie od niej nie odeszła, bo porównajcie sobie kroki Lejka z krokami tych olbrzymów. W porównaniu z nimi były pełzaniem jak u ślimaka.
Nie zwracała uwagi na resztę. Była zajęta podziwianiem krajobrazu, jak i ich poznawaniem. Wciąż zadawała sobie pytania a to skąd tu przyszła, czemu tu przyszła, po co tu przyszła i jak tu przyszła. Też nie normalne było, że nic z przeszłości nie pamięta. Rozumie, że można mieć sklerozę (jak userka sama= skleroza emeryta), ale bez przesady, by nie pamiętać jakiś znajomych osobników z przeszłości co się robiło, no nie wiem na przykład wczoraj i w ogóle. To jakieś dziwne. Pewnie coś nadprzyrodzonego maczało w tym palce.
Cóż Lejek westchnął sobie z tego wszystkiego i usiadł tuż przy przypływające wodzie za sprawą fal na morzu. Jednak usiadła tak, by woda ją nie dosięgała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stary Wrak   

Powrót do góry Go down
 
Stary Wrak
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Rosa Canina :: 
Z n a n e T e r e n y
 :: 
-
Skocz do: